TUCHOVIA Tuchów – GRYBOVIA Grybów 1:0 (0:0)

Bramka: 1:0 Miśtak (k) 60′
Żółte kartki: Miśtak – Ptaszkowski, Michalik
Sędziował: Pan Łukasz Królczyk

Tuchovia: Żydowski – Czyż, Różycki, Sobyra, Stańczyk – Stec (85′ Jamka), Kafel, Barwacz, Rąpała (73′ Kawa) – Miśtak, Stachoń (67′ Gierałt)

Grybovia: Gurbowicz – Krok, Bałuszyński, Drożdż, Petryla – Gruca, Ptaszkowski, Del Ciello, Jamro (55′ Bąk) – Oleksy, Michalik

Całe szczęście dla  gospodarzy, że nie sprawdziło się piłkarskie porzekadło o niewykorzystanych sytuacjach. Po meczu trener Kraczkiewicz przyznał, iż ugryzł się w język nie wypowiadając tego porzekadła, a przyznać trzeba że potrafi wyKRAkać.

Tuchovia ogromnie się męczyła nie mogąc strzelić bramki, a sytuacji ku temu było sporo. Sam mecz przez to nie powalał swoją urodą, było za to dużo walki w której fizycznie lepiej prezentowali się gospodarze, a szczególnie Stachoń, który oprócz piłki nożnej odkrył nową pasję w rzeźbieniu ciała – mimo pięknej rzeźby zyskał ogromnie na dynamice i prezentuje się niewiarygodnie dobrze. Już w 12 min. Miśtak myli się nieznacznie uderzając z 16 metra tuż nad poprzeczką. W 15 min. Barwacz, który urwał się z wesela ze śliczną partnerką (miss trybun EURO 2012 Natalia Siwiec nie daje rady przy Niej), by pomóc kolegom uderzył z dystansu lecz w środek bramki i za słabo, by zaskoczyć bramkarza gości. W 20 min. potężna bomba Steca z rzutu wolnego na 20 metrze o kilka centymetrów mija słupek. Tyle w pierwszej połowie. 55 min. to ładna akcja Tuchovii ze sztuczkami technicznymi w stylu Ronaldo w wykonaniu Stańczyka, zakończona jego uderzeniem niestety obok słupka. W 57 min. Miśtak przymierzył po długim rogu z 12 metrów, lecz piłka dalej nie znajduje drogi do bramki. W 59 min. szybka, koronkowa akcja Tuchovii, po której w polu karnym faulowany zostaje szarżujący weselnik Barwacz. Decyzja sędziego głównego wsparta przez kolegę z linii bocznej jest jedna – „wapno”. Jedenastkę na bramkę pewnie zamienia Miśtak mimo, iż bramkarz wyczuł jego intencję, umieszcza precyzyjnie piłkę przy słupku. W 65 min. odgryźć chciał się Gruca jednak jego strzał z ostrego kąta pewnie broni dobrze dysponowany Żydowski. W 72 min. bramkę powinien strzelić Gierałt po podaniu Miśtaka mimo iż uderzał z trudnej piłki na wślizgu z 8 metrów – piłka wychodzi nad poprzeczkę. W 75 min. wstrzelić próbował się Stec z rzutu wolnego z 25 metrów niestety jego kolejny pocisk przelatuje nad poprzeczką. Gierałt w 77 min. odwdzięcza się Miśtakowi za wcześniejsze podanie zgrywając pięknie piłkę klatką piersiową jednak Miśtak nie trafia czysto w piłkę i uderza za słabo, by zaskoczyć bramkarza. W 79 min. powinna paść bramka jednak najpierw Gierałt uderza głową za słabo, a w kolejnej akcji w tej samej minucie uderzenie Kawy z 10 metrów trafia w słupek. Do końca meczu było nerwowo bowiem wynik jednobramkowy jest bardzo niebezpieczny i jedna akcja czy „strzał życia” mógł odmienić losy spotkania. Na szczęście nic takiego nie nastąpiło mimo, iż goście w końcówce mieli kilka stałych fragmentów.

Skromne, ale zasłużone zwycięstwo Tuchovii. Mecz obserwował trener Wolanii Mariusz Lasota z którą to drużyną Tuchovia rozegra kolejne spotkanie. (GROM)

Posted in Seniorzy