TUCHOVIA Tuchów – WATRA Białka Tatrzańska 0:0
Sędziował: Mariusz Wrażeń (Gorlice).
Żółte kartki: Stachoń, Stańczyk, Różycki – Łojek, Kowalczyk.
Widzów: 100.
TUCHOVIA: Żydowski – Stańczyk, Sobyra, Różycki, Niewola – Stec (73 Rąpała), M. Barwacz (84 Dobrowolski), Czyż, Miśtak – Stachoń (57 Kafel), Halagarda (73 Jamka).
WATRA: Truty – Kostrzewa (59 Handzel), Łojek, Florek, Janasik – Nowobilski (65 Duda), G. Bochnak (82 K. Bochnak), Skawski (87 Jandura), Kowalczyk – Zubek, Teper.
Po ubiegło tygodniowej wygranej z Wolanią, tym razem nie udało się zainkasować kompletu punktów w spotkaniu z Watrą. Goście przyjechali ewidentnie nastawieni na bronienie remisu w tym pojedynku i cel swój osiągnęli. Praktycznie przez całe spotkanie grali całym zespołem na swojej połowie, sporadycznie próbując kontrować. Spokój w szeregach obronnych zapewniał natomiast pewnie broniący Truty.
Tuchovia zaczęła od sytuacji w 12 min. po której starał się oddać strzał Stachoń – został jednak zablokowany. Dziesięć minut później strzałem z 16 m kończy swój efektowny drybling Stańczyk, ale piękna paradą popisuje się Truty odbijając piłkę na rzut rożny. Rywale odpowiadają sytuacją Skawskiego w polu karnym, ale w porę został zastopowany przez Sobyrę. W 29 min Niewola wrzucił piłkę w pole karne do główki dochodzi Stachoń, ale uderza ciut za wysoko. W 37 min dośrodkowanie Sobyry i ponowna główka Stachonia w okienko. Truty znowu fantastycznie odbija piłkę.
W drugiej połowie długo nic się nie działo. Tuchovia nie mogła rozmontować bloku obronnego rywali. Dopiero w 70 min na strzał z dystansu zdecydował się Sobyra. Piękne uderzenie i jeszcze raz Truty „robinsonadą” odbija na rzut rożny. Dwie minuty później groźnie z 16 m strzela Florek, piłką odbija się rykoszetem od nóg obrońców, ale Żydowski jest na posterunku. Ostatnie 10 minut spotkania to już całkowita „obrona Częstochowy” przez gości, a Tuchovia atakuje całym zespołem. W jednej z akcji obrońca Watry zagrywa ręką w swoim polu karnym, ale gwizdek sędziego milczy. O mały włos frontalne ataki Tuchovii nie skończyły się stratą bramki w doliczonym czasie gry. Po stracie piłki w środku pola trzech zawodników Watry pobiegło w stronę naszej bramki, gdzie był tylko Sobyra i Żydowski. Goście jednak fatalnie rozegrali ten kontratak i spotkanie zakończyło się podziałem punktów, co dla Watry jest niewątpliwym sukcesem.
Najnowsze komentarze