Trener Tuchovii Janusz Kuboń:
Był to bardzo ciężki mecz, w którym nie brakowało walki. Nie brakowało też ofiar w moim zespole: Marcin Barwacz zakończył mecz z rozciętą skórą na głowie, kontuzji doznali ponadto Patryk Wiśniowski i Sławek Stec. Więcej z gry miała w tym spotkaniu Wolania, ale piłka jest taką wredną grą, że liczy się w niej tylko to co w bramce. Chciałbym podziękować chłopakom za wolę walki oraz za to, że nie odpuszczali, walcząc do upadłego. Teren był bardzo trudny, boisko grząskie i wszyscy dali z siebie wszystko. Na ławce wśród siedmiu rezerwowych miałem aż sześciu młodzieżowców i bardzo cieszy mnie fakt, że gdy pojawili się oni na boisku, nie było widać żadnej różnicy. Najlepiej świadczyć może o tym fakt, że przy drugiej bramce swój udział miał osiemnastoletni zaledwie Daniel Rąpała. Trzy pkt zdobyte na inaugurację rundy rewanżowej były nam bardzo potrzebne, mam nadzieje że w kolejnych meczach również będziemy wygrywać.
Trener Wolanii Mariusz Lasota:
Mecz rozgrywany był w trudnych warunkach, a boisko przypominało plastelinę. Już na samym początku wypracowaliśmy sobie sytuację sam na sam z bramkarzem Tuchovii, nie wykorzystał jej jednak Dominik Cabała. Chwilę potem straciliśmy bramkę i musieliśmy gonić wynik. Atakowaliśmy, gra często toczyła się na połowie Tuchovii, stworzyliśmy 4-5 sytuacji do zdobycia bramki, ale skuteczność była tego dnia naszą bolączką. Po zdobyciu wyrównującej bramki chcieliśmy pójść „za ciosem” zostaliśmy jednak skarceni i przegraliśmy.
Źródło: miastoiludzie.pl
Najnowsze komentarze