Oto pomeczowe podsumowanie kierownika Tuchovii pod tytułem „Trójkąt Bermudzki”: Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się dojechać do miejscowości Szczyrzyc tą samą trasą, za każdym razem dojeżdżamy inną drogą i choćby wyjechać 3 godziny wcześniej i tak na planową godzinę nie dojedziemy nigdy, a to wcale nie jest daleko. Oznakowanie drogi do tej miejscowości jest fatalne, a GPS-y głupieją i każdy pokazuje, co innego.
Tytuł newsa o meczu z Orkanem jest z deczka mylący. To nie, aż tak źle było, co nie zmienia tego, że zagraliśmy słabszy mecz. Na pewno zabrakło szczęścia i zaczęliśmy bardzo ospale. Gospodarze zaczęli agresywnie, pressingiem, prostymi środkami, długimi podaniami na szybkich napastników, a my chcieliśmy pograć piłką i konstruować akcje. Tam boisko jest specyficzne, tam się tak nie da. W 5 minucie niewiele zabrakło Niewoli po rzucie rożnym jednak nieczysto trafił piłkę głową i wyszła ona obok słupka – to mogło być dobre otwarcie. W 10 minucie posiadaliśmy piłkę i wyprowadzaliśmy ją z naszego pola karnego. W końcu piłka ta zostaje wycofana do Dawida Wiejackiego, który odegrał ją w kierunku Mateusza Niewoli. Niestety siła podania piłki okazała się za słaba, wydawało się jakby wyhamowała na trawie. Jak z pod ziemi na pełnej szybkości wyskoczył Nowak pierwszy dopadł do piłki i bez zastanowienia uderzył mocno w kierunku bramki – okazało się, że celnie. Troszkę zgłupieliśmy wszyscy na taki obrót sprawy. W 20 minucie po jednej z akcji Halagarda uderzył obok słupka. W 30 minucie przeżyliśmy szok, gdy po szybkiej kontrze dwóch napastników wyszło sam na sam z Wiejackim i dopełnili formalności. Nowak pakuje piłkę z bliska nie dając najmniejszych szans naszemu młodemu bramkarzowi. Wściekł się w pozytywnym tego słowa znaczeniu Marcin Barwacz i dał sygnał do ataku ostrzeliwując bramkę z każdej możliwej pozycji. W 33 minucie jego uderzenie zza 16 broni bramkarz, dwie minuty dalej uderza nad poprzeczką, znów za dwie minuty próbuje z dystansu. W 39 Kuboń uderza obok słupka.
Na drugą połowę wyszliśmy o wiele bardziej żywsi tyle, że gospodarze mieli już zaliczkę 2 bramek i mogli grać spokojnie, czyhając na kontrę. Odpalił w końcu Sławek, Jamka dwoił się i troił. Od 50 do 85 minuty trwa oblężenie bramki miejscowych. Warto wspomnieć sytuację z 50 minuty, gdy przepiękną paradą popisał się bramkarz po potężnym uderzeniu Żaby, a w 85 minucie broni uderzenie Jamki z 12 metrów. Po za tym, że gospodarze wychodzą obronna ręką z nawałnicy, w czasie tym wyprowadzają dwie niebezpieczne kontry, po których zaś Dawid Wiejacki popisuje się świetnymi interwencjami. Szczęście było przy gospodarzach i jeszcze raz puściło oko w ich kierunku w 86 minucie po dalekim wykopie od bramkarza sprytem popisał się po raz trzeci Nowak, a dla nas było już po meczu, choć chłopaki walczyli do końca.
Gdy patrzę w tabelę mam odruch wymiotny, nie tak to sobie wyobrażałem. Już nie wolno sobie pozwolić na wtopy, bo się obudzimy w lidze okręgowej. Zapominamy już o tym meczu, było minęło, takie też się zdarzają. Musimy to odrobić i „zagryźć i rozszarpać” kolejnych rywali – wierzę, że tak się stanie.
Najnowsze komentarze