Oto pomeczowe podsumowanie kierownika Tuchovii pod tytułem „Młoda Husaria jak pewien napój energetyczny dodała skrzydeł, Tuchovii”: Bardzo obawiałem się tego meczu, bowiem żarty naprawdę się skończyły – co widać po tabeli.
Mimo to w dniu tym byłem wyjątkowo spokojny, ale wynikało to pewnie z tego, że nikt nie „nadepnął mi na odcisk” -już chyba się nauczyli, że cisza i skupienie jest dla mnie bardzo istotne przed meczem, a sam mecz jakby nie patrzeć był pod wysokim napięciem. Po wszystkich czarach i rytuałach można zawracać mi głowę bez obawy, że „zawarczę i ugryzę” i chętnie pomogę we wszystkim z uśmiechem na twarzy.
Mecz rozpoczęły drużyny ostrożnie i z respektem dla siebie – dlatego iż w świadomości zawodników była jego stawka. Najważniejszy był jednak finał tego spotkania i zwycięstwo naszej, drużyny. Przyznać jednak trzeba, że Eski nie nudził się w bramce i kilka Jego pewnych interwencji zapobiegło utracie bramki. Ciśnienie z drużyny zdjął Daniel Liuboja eee znaczy Bielak zdobywając pierwszą bramkę.To jak poplątał obrońców i posadził na tyłku bramkarza to było mistrzostwo świata. W 42 minucie wydawało się, że goście wyrównają po kontrze i wyjściu Świątka sam na sam z naszym bramkarzem. Po pięknej interwencji Eskiego poszła taka skuteczna rekontra, że aż miło było patrzeć jak wykańcza ją dynamiczny Halagarda. Cały czas niósł nas wspaniały doping Młodej Husarii – byli 12 zawodnikiem na boisku – DZIĘKI WIELKIE za to.
Zaraz po rozpoczęciu drugiej połowy został ustalony wynik meczu po cudnej akcji, gdzie ręce same składały się do braw, swoją drugą bramkę w tym meczu zdobył Bartek Halagarda . Dobra koniec z tym cukrem, bo przed nami kolejne bardzo istotne spotkania, z których trzeba mieć punkty i na tych należy się teraz skupić.
Najnowsze komentarze