grybovia GRYBOVIA Grybów – TUCHOVIA Tuchów 0:4 (0:2)
Bramki: 0:1 Niewola 12, 0:2 Stańczyk 20 (k), 0:3 Jamka 77, 0:4 Halagarda 90 (k).
Sędziował: Jan Chlipała (Nowy Targ).
Widzów: 100.

GRYBOVIA: Gurbowicz – Janik, Drożdż, Ptaszowski, Bąk – Kruczek, P. Ogorzałek, Petryla( 46 I. Ogorzałek), Mituś – Pawełczak, Trojanowicz.
TUCHOVIA: Żydowski – Niewola, Sobyra, Różycki, Stańczyk – Rąpała (74 P. Wiśniowski), Barwacz, Żaba, Stec – Halagarda, Jamka.

Wygrywamy ostatnie spotkanie w sezonie. Wygrywamy, bo nie mogło być mowy o innym wyniku. Gospodarze wszakże ambitni jednak taktycznie dużo brakuje im do poziomu czwartej ligi. Przy odrobinie większej ambicji i skuteczności zaaplikowalibyśmy rywalom dwucyfrowy wynik. Graliśmy jednak zbyt noszalancko i pozwalaliśmy czasem gospodarzom na zbyt wiele jednak nie potrafili oni wykorzystać swoich sytuacji. Prowadzenie objęliśmy w 12 minucie kiedy to Żaba dośrodkował z linii bocznej boiska, a Niewola świetną kontrującą główką nie dał szans Gurbowiczowi uderzając z ośmiu metrów. Kilka minut później ponownie Niewola w polu karnym został ścięty równo z trawą przez zawodnika gospodarzy. Zakończyło się to rzutem karnym pewnie wykorzystanym przez Stańczyka. W pierwszej połowie dogodne sytuację zmarnowali jeszcze Halagarda, Stańczyk oraz Rąpała. W drugiej części spotkania długo nie działo się nic ciekawego, aż do 59 minuty kiedy to Żydowski świetnie odbija piłkę po uderzeniu Ogorzałka z 4 metrów od bramki. Dwie minuty później sytuację sam na sam z bramkarzem marnuje Halagarda. W 70 minucie nieporozumienia Sobyry z Żydowskim nie wykorzystują gracze Grybovii. W 77 minucie kontra Tuchovii kończy się bramką. Halagarda podciąga z piłką kilkadziesiąt metrów, w końcu w polu karnym odgrywa piłkę do Jamki, który z dwóch metrów wpycha piłkę do siatki. W 83 minucie mamy do czynienia chyba z paradą sezonu. Strzał zawodnika Grybovii z 35 metrów szybujący wprost pod poprzeczkę w cudowny sposób na rzut rożny paruje Żydowski. W takiej formie nie można kończyć kariery o czym nie śmiało mówi Dawid!!! W 88 minucie swojej sytuacji sam na sam nie wykorzystuje Jamka. W 90 minucie niesamowity rajd przeprowadza Marcin Barwacz. Przejmuje on piłkę na 25 metrze od własnej bramki, następnie mija po drodze pięciu przeciwników wpada w pole karne gdzie robi piruet omijając bramkarza i zamiast strzelać robi jeszcze jeden zwód i w końcu jego strzał trafia obrońce w rękę co kończy się rzutem karnym, który pewnie wykorzystuje Halagarda. Po chwili sędzia kończy spotkanie, a my kończymy średnio udany sezon. Teraz pora na zarząd, aby wziął się ostro do pracy, ale o tym w następnym artykule już po niedzieli!

Posted in Seniorzy

Leave a Comment:

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *