Oto pomeczowe podsumowanie kierownika Tuchovii pod tytułem „Każda seria ma swój koniec, a prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie”: Klątwa?, Czary? Szczęścia brak znów przegrana, co nie tak?
Chce mi się przeklinać, ale niestety nie za bardzo wypada na oficjalnej stronie.
Nie chce mi się z nikim na razie gadać, więc sorki, że nie odbieram telefonów. Na nikogo się nie obraziłem tylko jestem wku…..y – tak po ludzku, po prostu. Strasznie nam nie idzie.
Każda seria ma swój koniec, niech ta nasza, fatalna się już skończy.
Zacznijmy śrubować inny rekord – zwycięstw.
Stwarzanie dobrych sytuacji bramkowych wychodzi nam lepiej niż przyzwoicie, ale ich wykańczanie to już jakaś tragifarsa, komedia pomyłek… A w tabeli dramat.
Ciśnienie jest niesamowite, nastroje podłe, i tylko zwycięstwo może to zmienić. Wiedzą to zawodnicy, wie trener i wiem to ja, więc proszę co niektórych ekspertów piłkarskich zamilczcie lub przynajmniej zastanówcie się chwilę zanim coś napiszecie lub personalnie zaatakujecie. Pozostałym osobom dziękuję za wsparcie i dobre słowo.
Dwa słowa o meczu. Znów nasza zmora – niewykorzystane sytuacje. Karnego nie było, był teatrzyk, na który nabrał się sędzia, powinien być rzut rożny i żółtko dla aktora. Akcja toczyła się przy linii końcowej boiska nie była to sytuacja do zdobycia bramki. Piotrek Bobak nie faulował, piłka zagrała między goleniami zawodników i wyszła za linię końcową, nie było kontaktu między zawodnikami. Przy drugiej bramce Kamil Chochołowicz zasłonięty był przez zawodnika przebywającego na pozycji spalonej, zza którego strzał oddał Piszczek z czego drużyna gospodarzy uzyskała korzyść w postaci bramki. Zgadzam się z Gregorem – Nie zasłużyliśmy na tak wysoką porażkę.
Najnowsze komentarze