TUCHOVIA Tuchów – BARCICZANKA Barcice 0:1 (0:1)
Bramka: 0:1 Krupa 43.
Sędziował: Dariusz Tutko (Gorlice).
Żółte kartki: Czyż, Niewola, Stańczyk – Małek, Pociecha, Kubryk, Maj, T. Tokarczyk.
Widzów: 100.

TUCHOVIA: Żydowski – Stańczyk, Sobyra, Różycki, Niewola – Stec (56 Rąpała),Jamka, Czyż, Miśtak (76 P. Wiśniowski) – Stachoń, Halagarda ( 66 Bielak).
BARCICZANKA: Drąg – Kudryk, Pociecha, Solarz, Kołodziej – Janik (62 T. Tokarczyk), Marczyk, Małek, Wiktor – Maj (90+3 Kowalczyk), Krupa (76 D. Tokarczyk).

Wstyd, tragedia, blamaż trudno znaleźć słowo, które może opisać to co stało się dziś wyczynem Tuchovii. Przegrywamy z ostatnią drużyną w tabeli dla której to pierwsze zwycięstwo wyjazdowe w tym sezonie. W historii nigdy nie przegraliśmy z zespołem Barciczanki. W trzecim meczu z rzędu nie jesteśmy w stanie zdobyć gola, ba nie możemy nawet wypracować zbyt wielu okazji do ich zdobycia. Coś się zacięło, nie ma ducha walki, zaciętości i co gorsza zaangażowania u niektórych zawodników. Obrazu nędzy i rozpaczy dopełniał widok siedzącego samotnie na ławce po zakończeniu meczu harującego jak wół Jarka Stachonia, który długo nie mógł uwierzyć w to co się stało. Gra na stojąco nie wystarczy do pokonania nawet outsidera w tabeli. Goście niezwykłą ambicją i wolą walki wyrwali dla siebie to zwycięstwo. Nie odstawiali nóg, ani też głowy, o czym najlepiej będzie pamiętał napastnik Maj, który kończył mecz z opuchniętym łukiem brwiowym.

Rozpoczęliśmy nawet dobrze to spotkanie. Już w 9 min. Stachoń uderzył w światło bramki po dobrym dośrodkowaniu Niewoli, ale Drąg był na miejscu. Dziesięć minut później niezwykle aktywny Stachoń złapał piłkę metr przed linią i zdołał dośrodkować na 14 metr do wbiegającego Jamki, który z powietrza w stylu „karate-kid” uderzył w bramkę. Golkiper gości odbija jednak piłkę przed siebie, a obrońcy wyjaśniają sytuację. W 42 min powinno być 1:0. Szybka akcja prawą stroną boiska Stec wrzuca piłkę na 25 metr. Stachoń widząc, że jest na spalonym zatrzymuje się, a zza jego pleców wybiega Jamka myląc tym kompletnie obronę gości. Mija na „16” bramkarza i posyła piłkę do pustej bramki. Gol!!! Niestety nic z tych rzeczy, nie wiadomo skąd na linii strzału pojawia się Solarz i wślizgiem wybija w ostatniej chwili piłkę. Nie trafiliśmy my to trafili zaraz goście. Po akcji prawą stroną boiska na dośrodkowanie zdecydował się Wiktor. Do piłki na 7 metrze wyskoczył Krupa i mocnym strzałem głową tuż przy słupku nie dał szans Żydowskiemu.

Druga połowa spotkania to próba ataku w naszym wykonaniu. Czynimy to jednak nie poradnie. Brak jest gry zespołowej, celnych podań i dośrodkowań. Nasze ataki zazwyczaj kończą się na 20 metrze przed bramką, gdzie dobrze radzą sobie obrońcy Barciczanki. Goście próbują szczęścia w kontratakach, ale też nie grzeszą dokładnością w rozegraniu akcji. I tak pomimo prób nie udało się Tuchovii zdobyć choćby jednego punktu. „Twierdza Tuchów” gdzie każdy przyjeżdżał jak na skazanie powoli staje się „małym rowem z wodą”, który aby pokonać wystarczy zrobić większy krok niż zwykle. Limit błędów się wyczerpał i musimy się ostro brać do pracy, aby nie patrzyć z przerażeniem w dół tabeli.

Posted in Seniorzy

Odpowiedz na „zzzAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *