Zapraszamy do przeczytania krótkiego wywiadu z nowym szkoleniowcem Tuchovii Januszem Kuboniem.
Gregor: Panie trenerze jak długo zastanawiał się pan nad przyjęciem oferty Tuchovii i co zadecydowało o tym, że podjął się pan pracy z tym zespołem?
Janusz Kuboń: No cóż zdecydowało głównie to, że Tuchovia na tle innych klubów w tej lidze robi wrażenie dobrze zorganizowanego. Akurat byłem wolny, odpoczywałem sobie od trenerki. Nawet obiecałem rodzinie, że na chwile sobie odpuszczę. Jednak jak widać ciągnie wilka do lasu i po rozmowie z żoną i córkami zdecydowaliśmy, że jakoś wytrzymamy te 6 do 7 tygodni meczowych do końca rundy jesiennej. Zdecydowało jeszcze to, że w zeszłym sezonie walczyłem tutaj z Rylovią i zespół Tuchovii bardzo mi się podobał. Umiejętności tych zawodników na pewno nie zniknęły, teraz moja w tym rola, aby odkryć te szczegóły dlaczego ta gra nie idzie tak jakby wszyscy chcieli.
G.: Za panem prawie tydzień pracy z zespołem, jakie są pierwsze wrażenia?
J.K.: Tak naprawdę to jeden trening, jeden mecz. Wrażenia, no cóż coś jest nie tak ponieważ nie widzę u zawodników gry. Każdy trener ma swoja filozofię czy moja będzie dobra to zobaczymy. Jedno czego na pewno nie mogę odmówić zawodnikom to ambicji i walki. Jednak brakuje gry bez piłki, jest to wszystko szarpane. Ruch zawodnika tak naprawdę wymusza dopiero podanie w jego kierunku, a jednak musi wyglądać to trochę inaczej. Nie wiem czym jest to spowodowane, może są przemęczeni, a może poprzednia runda poszła za łatwo i teraz w mentalności utarło się, że teraz też pójdzie tak dobrze. Każdy sezon jest inny, ba każdy mecz jest inny. Myślę, że nie będzie tak źle i jakoś się odnajdziemy w naszej grze.
G.: Czy stawia pan przed sobą i zawodnikami jakiś cel na tą rundę jesienną?
J.K.: W tej rundzie chciałbym przede wszystkim wygrać jak najwięcej spotkań i na pewno poprawić jakość gry, aby to nie były wymęczone zwycięstwa tylko z radością zdobywane punkty.
G.: W najbliższą sobotę mecz z zespołem, którym spędził pan ponad 3 lata czyli ekipa Rylovii. Czy jakieś odczucia panu towarzyszą przed tym spotkaniem?
J.K.: Nie mam jakiś specjalnych odczuć. To już jest za mną. Wiadomo, że sentyment pozostał, bo spędziłem tam prawie 4 lata i budowałem tą drużynę od zera, a teraz będę grał przeciwko nim. Plus jest taki w tej sytuacji, że wszystkich tych zawodników znam i wiem jak z nimi grać znam ich słabe strony no chyba, że tak diametralnie odmienili swój sposób gry w ciągu tej rundy.
G.: Czyli wie pan już jak pokonać w sobotę Rylovię?
J.K.: To znaczy tak sposób mam tylko my musimy tę metodę zrealizować. Natomiast jaki to jest sposób nie będę oczywiście mówił, bo może ktoś z Rylovii to przeczyta.
G.: Dziękuje za rozmowę.
J.K.: Ja również.
Wywiad mógł by być troszeczkę bardziej rozbudowany.
Ale strona jest prowadzona na najwyższym poziomie GRATULACJE robicie naprawdę kawał dobrej roboty.
Może jakiś cykl wywiadów
Pozdrawiam
Odpowiedz