TUCHOVIA Tuchów – WOLANIA Wola Rzędzińska 2:1 (1:0)
Bramki: 1:0 Kuboń 9, 1:1 Cabała 72, 2:1 Bielak 80
Sędziował: Hubert Kożuch (Nowy Sącz).
Żółte kartki: Stec, P. Wiśniowski, Gierałt – Sikorski, Tadel.
Widzów: 300.
TUCHOVIA: Żydowski – Jamka, Sobyra, Niewola, Stec (88 Smoszna) – Stańczyk (76 Rąpała), M. Barwacz, Kuboń, P. Wiśniowski (46 Baran) – Gierałt, Żaba (70 Bielak).
WOLANIA: Mikrut – Sikorski, Bartkowski, Baruch, Czarnik (83 Trędota) – Adamowski (46 Brożek), Tadel, Tarczoń (63 K. Barwacz), Cabała – Jasiak, Kucharzyk (83 Krupa).
Krew, pot i łzy, a nie – łez na szczęście nie było chyba, że łzy radości. Tak można opisać to spotkanie. Po ciężkim boju zapisujemy na swoje konto trzy punkty, a przede wszystkim wygrywamy derby po raz drugi w tym sezonie. Mecz nie należał do tych najpiękniejszych za to był wypełniony walką przez duże „W”. „Trup” ścielił się gęsto. Marcin Barwacz i Jakub Tadel kończą spotkanie z rozciętą skórą głowy. Krzysztof Jamka rozwalił nos, Patryk Wiśniowski zakończył spotkanie z opuchniętym stawem skokowym, a pod koniec meczu z naderwanym najprawdopodobniej mięśniem dwugłowym boisko opuścił Sławomir Stec. Trzeba szybko lizać rany, bo już w środę spotkanie z Jadowniczanką.
Przechodząc już do spraw stricte piłkarskich pojedynek z Wolanią wygraliśmy dość szczęśliwie wkładając w to mnóstwo serca i woli walki. Byliśmy do bólu skuteczni co jest miłą odmianą w porównaniu z rundą jesienną. Dzisiaj oddaliśmy na bramkę Mikruta dwa celne strzały i zdobyliśmy dwie bramki. Więcej okazji bramkowych mieli rywale, ale razili nieskutecznością. Już w 3. minucie Żydowski wygrał pojedynek sam na sam z Cabałą. Tuchovia w 9. minucie objęła prowadzenie za sprawą nowo pozyskanych graczy w tej rundzie. Z prawej strony piłkę wrzucił Żaba, a Kuboń na 6 metrze uprzedził obrońcę i pokonał Mikruta strzałem w krótki róg. Później długo nic się nie działo pod bramkami obydwu zespołów, a zażarta walka toczyła się w środku pola. W 42. minucie Żydowski broni strzał Tarczonia, a w doliczonym czasie pierwszej połowy nasz golkiper w ostatniej chwili łapie piłkę na linii bramkowej po nieporozumieniu z Jamką.
Druga połowa to coraz większa przewaga Wolanii, która próbowała wyrównać strzałami z dystansu jak i po stałych fragmentach gry. Doskonale spisywał się jednak w bramce Żydowski. W końcu w 72. minucie pokonał go strzałem z 12 metrów Cabała. Decydujący cios zadała jednak Tuchovia. W 80. minucie przeprowadziliśmy koronkową akcję, którą rozpoczął Gierałt na środku boiska. Podał on piłkę do Rąpały ten z pierwszej piłki zagrał do Bielaka, który rozegrał z Rąpałą klepkę, a następnie strzałem z pierwszej piłki z 20 metrów wpakował piłkę w „okienko” bramki. Akcja i bramka rodem z cyklu „Stadiony Świata”. Po tym ciosie rywale nie byli już w stanie odpowiedzieć bramką i mimo frontalnych ataków musieli uznać wyższość Tuchovii.
Brawa dla naszych zawodników za wolę walki i ambicję. Trzeba na pewno wyelimonować z gry niepotrzebną nerwowość i wziąć większą odpowiedzialność za podania do partnerów. Walczymy dalej!
Zwycięstwo cieszy gra trochę mnie ale wynik idzie w świat.
Teraz potrzeba pełnej mobilizacji bo 2 miejsce w tabeli jest w zasięgu ręki i fajnie by było skończyć ligę w pierwszej trójce.
Skład mamy w miarę dobry i na papierze jest awans(ale ma go beniaminek 😉 ) wiec pasuje wszystko wygrywać do końca.
Jedziemy Panowie Tuchovia Pany !!
Odpowiedz
Bez podniety ,a przed sezonem jeżdziliścię po tej Tuchovii no i proszę jedna wygrana no i wiara powróciła w ten zespół .
Odpowiedz
Mam tylko nadzieję że bedzie tak jak z Żyła pod koniec zaczną wygrywać he he
Odpowiedz
Lepiej ,żeby cały sezon gra się kleiła ,a skoro dziś wygrali to jak z Piotrkiem już nie będzie
Odpowiedz
Bravo panowie wysyłam syna do kadry.
Odpowiedz
jebac was tylko WOLANIA!! z fartem znow wam sie udalo pizdeczki…
Odpowiedz
pozdro pocwicz cwelu
Odpowiedz
WOLANIA WRZ – fart nie fart 3 punkty w tuchowie
Odpowiedz