SOKÓŁ Borzęcin Górny – TUCHOVIA Tuchów 2:3 (0:0)
Bramki: 1:0 Woda 66, 1:1 Drąg 72 (k), 2:1 Ciesielski 77, 2:2 Kafel 80, 2:3 Drąg 86.
Żółte kartki: Kostecki, Gawłowicz – Kafel.
Sędziował: Jakub Kupczak (Nowy Sącz).
Widzów: 100.
SOKÓŁ: Mucek – Zając, Gawłowicz, Goryczko, Rędzina (80 Sikorski) – Fortuna, Ciesielski, Kostecki, Turczyn – Woda (84 Knap), Zabiegała (75 Gałka)
TUCHOVIA: Palej – Bałuszyński, Sobyra, Różycki, Niewola – Drąg, A. Bielak (74 P. Wiśniowski), Kafel, Stańczyk (66 Kędzior) – Jamka, Dziża (90 Stec).
Niemożliwe nie istnieje mogą powiedzieć po tym spotkaniu zawodnicy Tuchovii. Wygrywamy pierwszy mecz na wyjeździe w tym sezonie, w którym zwłaszcza w pierwszej połowie prezentowaliśmy się katastrofalnie. Nic się nie kleiło, mnóstwo nieporozumień, niecelnych podań i złych przyjęć piłki. Jedyny celny strzał oddaliśmy w doliczonym czasie pierwszej połowy, gdy nieporozumienie obrońców z bramkarzem próbował wykorzystać Dziża jednak Mucek odbił piłkę nogami. Bezbramkowy remis do przerwy to zasługa wspaniałej parady Paleja, który piłkę po strzale Kosteckiego z 10 metrów przerzucił nad poprzeczkę. Gwoli sprawiedliwości trzeba powiedzieć, że gospodarze także nie grali wielkiej piłki w pierwszej połowie byli jednak mniej chaotyczni i dokładniejsi.
Druga część spotkania początkowo była równie senna jak pierwsza. Dopiero w 58 min Drąg obiegł obrońcę, wpadł w pole karne i ostrego kąta z 7 metrów uderzył po długim rogu piłka minęła jednak bramkę. W 66 minucie Sokół obejmuje prowadzenie. Dośrodkowanie z rzutu rożnego celną główką z 8 metrów kończy Woda. Gramy nadal nerwowo jednak rywal wyciąga do nas pomocną dłoń. W 72 min próba ekwilibrystycznej interwencji obrońcy gospodarzy w stylu kung-fu kończy się zagraniem piłki ręką. „Jedenastkę” pewnie wykorzystał Drąg strzelając w lewy róg bramki Mucka. Radość z wyrównania trwała jednak krótko. Pięć minut później Bałuszyński nie zablokował dośrodkowania w pole karne piłka trafiła do Ciesielskiego, którego nie upilnował Niewola, zawodnik Sokoła uderzeniem nożycami z powietrza po długim rogu pokonał wyciągniętego jak struna Paleja. Bramka „Stadiony Świata”! Można było się załamać z takiego obrotu sprawy. Zawodnicy Tuchovii pokazali jednak, że nie poddają się tak łatwo. W 79 min strzał Dziży z 16 metrów na rzut rożny paruje golkiper gospodarzy. Do piłki podchodzi Drąg po jego dośrodkowaniu w okolice 5 metra powstaje małe zamieszanie w polu karnym, w którym najlepiej odnajduje się Kafel i posyła futbolówkę do siatki. To jednak nie koniec emocji. W 86 min mamy rzut wolny w okolicach 25 metrów od bramki. Do piłki podchodzi Drąg, który technicznym uderzeniem nad murem posyła piłkę przy samym słupku zupełnie zaskoczonego Mucka. Ostatnie minuty to mądra gra Tuchovii, która oddalała grę od własnego pola karnego i skutecznie obroniła wygraną. Najwięcej nerwów zjadł jednak kierownik drużyny Tuchovii, który machał do sędziego w doliczonym czasie gry niczym czirliderka, aby ten kończył już ten mecz.
Brawo Panowie nie jest sztuką wygrać mecz, gdy wszystko wychodzi, ale gdy nic się nie klei. Sukces rodzi się w bólach. Każdy z nas wie, że to dopiero początek drogi do utrzymania. Każdy kolejny mecz jest niczym o mistrzostwo świata. Musimy robić swoje. Kolejny test już w niedzielę w Żabnie
To nie był cud!!! To było zasłużone i wywalczone! Gratulacje!
Odpowiedz
chylimy czoła
. brawo panowie 
Odpowiedz
Wygracie jeszcze nie jeden.
WIECIE ZA CO POSADZILI FRYZJERA
Odpowiedz